Aktualności

Składakiem na emeryturze

Oszczędzanie i oszczędności – to są dwie rzeczy, które pozwolą nam w odpowiednim wieku na zarzucanie wędki w jeziorze przyjemności czy kupowanie prezentów wnukom. Chyba, że komuś wystarczy emerytalna wersja minimum i będzie to świadomy wybór.

Na wystarczająco długiej osi czasu wszyscy będziemy emerytami. To znaczy, znajdziemy się w sytuacji, gdy energii twórczej będzie mało, podobnie jak możliwości zarabiania. Dobrze wtedy mieć emeryturę, albo inne stałe źródło dochodu. Zacznijmy od tego, co będzie kształtować nasze otoczenie ekonomiczne za dziesięć, dwadzieścia, czy kilkadziesiąt lat, co będzie mieć już teraz niebagatelny wpływ na emerytury.

 

Kto pracuje a kto zarabia

Politolog, ekonomista, doradca wielu światowych rządów Jeremy Rifkin już

w 1995 roku pisał w książce „Koniec pracy” o zaniku pracy jako elementu tożsamości – życiowego zadania. W jego przekonaniu zanika też stałe zatrudnienie, zaczynając od niskich kwalifikacji, a kończąc na najwyższych stopniach wykształcenia menadżerskiego, choćbyśmy chcieli zaklinać rzeczywistość. Gdy weźmiemy do tego brak reprezentacji freelancerów w związkach zawodowych i coraz luźniejsze relacje pracownik – pracodawca, konkurencję z Azji, algorytmizację i robotyzację pracy okaże się, że coraz częściej pracujemy i będziemy pracować tylko doraźnie – dla pracodawców i dla siebie, bez zabezpieczenia emerytalnego. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że w warunkach tzw. gig economy, ekonomii globalnej rośnie znaczenie „robotników wiedzy”. Chodzi o nas-freeenacerów nie tylko w IT, grafice, dziennikarstwie. W przyszłości zawodowym obowiązkiem wszystkich będzie dokształcanie się 365/life i oferowanie różnych, zmiennych umiejętności różnym pracodawcom.

 

Rynek amerykański jako pierwszy na świecie wchodzi w automatyzację pracy, masowe elastyczne formy zatrudnienia. Teraz około 18 mln ludzi zarabia tam jako freelancerzy, niezależni podwykonawcy, pracownicy sharing economy.W 2025 roku będzie to już połowa całej amerykańskiej siły roboczej, jak wynika z raportu MBO Partners. Inne badanie tamtejszego społeczeństwa, Bankrate 2018, pokazuje, że 40% respondentów oszczędza 5% lub mniej swoich dochodów, a połowa z nich nic nie odkłada. Kolejna ankieta przeprowadzona przez firmę inwestycyjną Betterment pokazała, że:

• 7 na 10 pełnoetatowych pracowników w USA jest nieprzygotowanych do utrzymania swojego stylu życia na emeryturze,

 

• 1 na 3 nie przeznacza żadnych pieniędzy na emeryturę i myśli z niepokojem o przyszłości.

Jak to wygląda w Polsce? Mamy 1 mln freelancerów, a w całej Europie już 15% pracowników pozostaje bez stałej pracy.

 

Co więcej, państwo opiekuńcze IV RP nie pomoże, bo wystartowaliśmy z nim o dobrych 50 lat za późno. Poza tym, nasza gospodarka jest odtwórcza i konsumencka, a nie twórcza. Nawet sąsiedzkie, twórcze gospodarki muszą mierzyć się z problemem przyszłości – za co? Bo biorąc pod uwagę wskaźniki długu publicznego względem PKB w krajach takich jak: Niemcy – 68%, Francja – 96%, Włochy – 132%, czyli wiodących demokracji liberalnych z tzw. socjalem, już wiadomo na czym to polega – zadłużaniu się, konsumpcjonizmie i – generalnie – wielkich oczekiwaniach od państwa. Po prostu, welfare state made in Polandto próba wyrównania w ostatniej minucie meczu przy stanie 6:0.     

 

Panie premierze, jak żyć

Nawet najbardziej niezależnie myślący premier, o których jak wiemy trudno, nie odpowie na to pytanie, szczególnie gdy dodamy – „na emeryturze?”. Oto możliwe sposoby zabezpieczenia finansowego na wiek późny dojrzały, o których można pomyśleć będąc w średnim wzwyż.

 

ZUS – nie ma tu wielkiego wyboru – płacić czy nie? Prawo wymusza na nas dopływ pieniędzy na świadczenia dla obecnych emerytów. Ta umowa społeczna obowiązuje w Polsce od lat 50-tych XX-wieku; po prostu – młodsi pracują na starszych. Jedyna próba korekty tego sytemu (podwyższenie wieku emerytalnego) została cofnięta, a łatwo sobie wyobrazić co się stanie, jeśli młodych jest mniej, a starszych przybywa. Czyli, w warunkach jakie nastąpią fundujemy sobie załamanie systemu ZUS w kształcie jaki znamy. Niektórzy optymistyczni ekonomiści twierdzą, że stanie się to w 2050 roku, realiści – że o wiele wcześniej, bo 2026 będzie naszym rokiem emerytalnej komety. Oczywiście, lepsze to niż nic. Ale nawet jeśli ZUS wysyła co roku informacje przyszłym emetykom i emerytom o wielkości ich spodziewanej emerytury, uwierzcie, wcale nie musi być tak kolorowo, jak na tych świstkach. Jednak zawsze jakieś pieniądze z tego źródła dostaniemy. Czy będzie to wdowi grosz?

 

Próbą ratowania sytuacji są Pracownicze Plany Kapitałowe.Obejmą 11,5 mln osób zatrudnionych, ale na stałe. Całościowo zaczną funkcjonować do 2020 roku. Tu pracodawcy są zmuszeni przez państwo do dokonywania wpłat na przyszłe emerytury, chociaż sami pracownicy mogą z PPK zrezygnować. Mogą też dokładać dobrowolnie od siebie część składki, aby powiększyć oszczędności. Prawda jednak jest taka, że nikt, sam autor tego systemu czy nawet Saruman Srebrny z Władcy Pierścieni nie wie jakie będą skutki PPK dla gospodarki. Istnieje granica, za którą nieduże firmy mogą nie udźwignąć wszystkich danin na rzecz państwa i wtedy przestaną wpłacać na PPK, bo ich nie będzie. Co wtedy?

 

Liczymy to, co mamy. Lokaty bankowe. Nudne, przewidywalne, ale najbardziej pewne; są jak stara elektrownia węglowa obok bloku solarnego. Zarobimy na nich niewiele, ale nigdy nie stracimy pod warunkiem dokładania do skarbca. Zresztą, zawsze należy oszczędzać na lokatach i coś tam mieć w elektronicznej skarpecie. Nikt nie zarzuci nam wtedy, że podstawowa umiejętność cywilizowanego człowieka – zapewnienia sobie osobiście realizacji swych potrzeb – w momencie próby zawiedzie z banalnego powodu braku kasy. Po prostu, oszczędzanie i myślenie nawet w najmniejszych ilościach powinno nam zapewnić dobre życie.

 

Świetnym sposobem na oszczędzanie na emeryturę, nawet nie wymagającym regularności, a tylko konsekwencji w robieniu co jakiś czas przelewu są IKE albo IKZE. Szkoda, że przeciętnie wykorzystywanym. Komisja Nadzoru Finansowego w połowie 2018 roku podała, że Polacy prowadzą 960 tyś. Indywidualnych Kont Emerytalnych oraz prawie 770 tyś. Indywidualnych Kont Zabezpieczenia Emerytalnego. Czyli, niewiele ponad 10 proc. pracujących Polaków odkłada w ten sposób. Zachęty to brak opodatkowania Belką dla IKE przy wypłacie, albo bieżące odpisy podatkowe w przypadku IKZE. W obu przypadkach z pieniędzy tych będzie można skorzystać wchodząc w wiek emerytalny.

 

Bardziej elastyczne w zarządzaniu są pieniądze ulokowane w funduszach, akcjach, obligacjach– prywatne emerytalne produkty oszczędnościowe. Z racji tego, że spora część inwestorów w papiery wartościowe traktuje je przede wszystkim jako sposób zarabiania, a nie oszczędzania, tutaj w światowych wodach kapitalistycznego czerwonego oceanu pływają łagodne, dobre ryby i rekiny – oszuści. Nawet na polskim rynku można wskazać firmy, które sprytnie potrafią zakamuflować swój cel w sprzedaży ubezpieczeń rentowych, dawniej polisolokat. To znaczy, taka forma oszczędzania na emeryturę jest jak najbardziej prawidłowa, pod warunkiem, że odpowiednio dobrana. I tylko z osobą, kbo tóra na tym się zna – profesjonalnym doradcą – należy kupować produkty finansowe – jednostki funduszy inwestycyjnych, czyli coś, z czego będziemy później kupować wnukom klocki. Nigdy bezpośrednio od agenta-sprzedawcy danej firmy, bo wciśnie nam coś, dzięki czemu zarobią wszyscy, tylko nie my.

 

Częścią składową naszej emerytury może być kapitał rentierski z (już nie) własnego biznesu. Wiadomo jednak, że nie we wszystkie życiorysy da się upchać zawód – przedsiębiorca. Jednak na pewno jest coś, co można przedsięwziąć w odległym horyzoncie naszej przyszłości. Czy też o tym pomyśleliście teraz? Mieszkanie!

 

Zakup mieszkania na wynajem jako inwestycji emerytalnej jest atrakcyjną, obliczoną na długie lata i dlatego pewną formą oszczędzania. Warto też rozważać mieszkanie w kredycie jako inwestycję, która spłaci się czynszem najmu, a w wieku słusznym będzie już w całości służyć nam. I tu znowu, nasze szczęśliwe losy 65/67+ i dalej, zależą od doboru mieszkania i kredytu. Tego należy dokonywać tylko z niezależnymi doradcami. Dlatego, że oprócz nakładów taki zakup wymaga kalkulacji i znajomości sporej liczby parametrów rynkowych – w tym  przypadku rynku nieruchomości i bankowego, (jeśli kupujemy na kredyt). Wymaga też odpowiedniego wyboru dzielnicy i miasta. One bowiem są jak organizmy. Rosną, żyją, umierają. Inwestowanie długoterminowe w kawalerkę w mieście, które w 2030 roku straci 30% mieszkańców to hazard. Podobnie jak wiązanie się z dzielnicą, która traci na znaczeniu. Tu mogą pomóc studia demograficzne Polski. Np. wynika z nich, że w połowie tego wieku tylko kilka wielkich miast będzie się rozwijać, reszta, wręcz przeciwnie i jak nasz czas – kurczyć.

 

Zamiast więc w wieku Sarumana popijać gorzką herbatę, a po zakupy do taniej sieci jeździć na składaku, o emeryturze należy pomyśleć jak o składaku właśnie, ale finansowym. ZUS, fundusze, lokaty, akcje, mieszkanie na wynajem – to wszystko razem powinno zapewnić nam w przyszłości zamiast składaka nowy kabriolet, czyli standard życia relatywny do oczekiwań, a nie rozminięcie się z nimi. Chyba, że ktoś urodził się bogatym, albo księdzem.

Brak Komentarzy, Bądź pierwszy!