Aktualności

Dom maklerski i faktoring

Poniżej druga część wywiadu z Pawłem Mazurem z ANG Biznes. Tym razem rozmawialiśmy o współpracy przedsiębiorcy z domem maklerskim oraz faktoringu i jego zasadności w różnych przypadkach.

M: Współpraca z domem maklerskim jest komuś specjalnie dedykowana? Czy to coś porównywalnego do inwestowania na giełdzie?

 

P: Jeśli chodzi o naszą współpracę z domem maklerskim, głównie sprowadza się ona do tego, że pomagamy przedsiębiorcom wyemitować jakieś papiery.

 

M: Mógłbyś powiedzieć co to znaczy?

 

P: Jeśli firma chce pozyskać kapitał na rynku, może udać się do banku, skredytować, skorzystać z leasingu, faktoringu – ale może też poszukać inwestorów (osoby fizyczne, firmy), aby te pieniądze jej pożyczyły. Można to zrobić na zasadzie umowy-pożyczki, a można też wyemitować papiery wartościowe (np. obligacje) i umówić się, że ten inwestor te obligacje od nas kupi. Często do obligacji pojawia się za zabezpieczenie – np. nasza nieruchomość. Obligacja jest o tyle korzystna dla firmy, że to inwestor daje do niej kapitał, a mimo to – mówiąc trochę brutalnie - nie ma wiele do powiedzenia. Jego funkcja ogranicza się do wpływu kapitału, nie może wpływać na udziałowców, głosowanie akcjonariuszy, bieżące zarządzanie.

Jednak otrzymuje on za ten kapitał odsetki. Jeśli firma chce np. wyemitować takie obligacje, czasem może zrobić to sama. Może też skorzystać z usług jakiejś firmy inwestycyjnej, a czasem, jeśli ta emisja jest duża to zgodnie z ustawą musi skorzystać z domu maklerskiego. My wtedy z takiej współpracy korzystamy.

 

M: A można powiedzieć, że taka współpraca z domem maklerskim jest komuś specjalnie dedykowana? Czy właściwie każdy może się tam udać – bez względu na profil i rozmiar firmy?

 

P: Wiadomo, że aby firmie się to opłacało, emisja musi mieć odpowiednią wartość. Wszystko zależy od wartości emisji, od kapitału który firma chciałaby pozyskać. 

 

M: Tak więc możemy wnioskować, że oferta domu maklerskiego skierowana jest dla „dużych graczy”, którzy z jakiegoś powodu nie chcą brać pożyczki?

 

P: I tak i nie. Taka oferta będzie też wyjściem dla mniejszych firm, które nie mogą dostać pożyczki – często nie z ich winy. Czasem są to firmy na starcie swojej działalności i choć zapowiadają się obiecująco, dla banku problemem może być ten margines niepewności.

 

M: A co w takim razie z faktoringiem? Również komuś opłaca się bardziej?

 

P: Głównym kryterium faktoringu jest to, że firma sprzedaje jakąś usługę i nie dostaje tych pieniędzy od razu i aby nie doszło do utraty płynności finansowej, przedsiębiorca może zdecydować się na faktoring. Wtedy dostajemy pieniądze od razu po wykonaniu usługi, mimo że nasz zleceniodawca ma na zapłatę np. 3 miesiące. Wszędzie tam, gdzie pojawia się jakiś termin płatności, który przeważnie jest większy niż miesiąc, można ten faktoring zastosować. Taka usługa przydaje się w różnych biznesach: od branży budowlanej, po produkcję mebli kuchennych. Pytałaś wcześniej o to, jak biznes się zmienia – kiedyś małe firmy były z faktoringu praktycznie wykluczone. Cała procedura była dla niech nieopłacalna. Dziś w zasadzie jest na odwrót: mała firma ma lepsze dojście do faktoringu niż duża. Są już firmy na rynku, które udzielają faktoringu w 15 minut, czyli szybciej niż udzielenie kredytu na żelazko!

 

M: Jednak czy faktoring sprawdzi się w momencie, gdy współpracujemy z dużą spółką, np. państwową i potrafi ona notorycznie zalegać z płatnościami na kilkadziesiąt czy kilkaset złotych?

 

P: To zależy… oczywiście wszędzie gdzie są te zatory płatnicze, faktoring możemy stosować i szczególnie się go tam wtedy poleca. Pytanie czy ten odbiorca, z którym handlujemy (niech to będzie przykładowo urząd gminy), po pierwsze zgadza się na cesję (czyli na to, żeby ten faktoring zastosować), a po drugie, czy nasz faktor zgodzi się finansować takiego partnera biznesowego. I to również jest dla nas cenna odpowiedź zwrotna, jeśli z naszej listy faktor uzna wypłacalność tylko niektórym firmom. 

 

M: Czyli faktoring raczej nie zadziała jak komornik i windykacja, bo musielibyśmy mieć zgodę dwóch stron, żeby ściągać te pieniądze.

 

P: Przeważnie tak, aczkolwiek coraz częściej jest już tak, że firmy zgadzają się na tę cesję lub też faktor już nie pyta, a stosuje tzw. cesję cichą. Wtedy na fakturze widnieje po prostu inny numer konta. Ale tak, jeżeli nasz kontrahent  nie jest wiarygodny – ma długi, znany jest z tego, że nie płaci – faktoring też tu nie pomoże. 

 

Rozmowę przeprowadziłam z Pawłem Mazurem: https://odpowiedzialnefinanse.pl/pawel.mazur

Brak Komentarzy, Bądź pierwszy!